sobota, 7 grudnia 2013

Alaska

Dzisiaj mapa (z listopadowego numeru NGT) miejsca, które, choć lodowate, rozpalało onegdaj moją pacholęcą wyobraźnię za sprawą książek Jacka Londona, Jamesa Olivera Curwooda oraz komiksu Szarloty Pawel o przygodach Kleksa. Dla porządku dodam, że popularny w latach dziewięćdziesiątych serial o popapranych Alaskańczykach latających awionetkami bądź plotących banały przez lokalny radiowęzeł nigdy nie zyskał mojego uznania; rzekłbym, że wprost przeciwnie.

Sprawiłem sobie jakiś czas temu nowe narządko do rysowania, z którego jestem bardzo zadowolony - nim to właśnie narysowałem/namalowałem obrazki na mapie. Pokazuję je powiększone w oryginalnej wersji czarno-białej, bo moim zdaniem wyglądają tak lepiej, niż po pokolorowaniu.




2 komentarze:

  1. Narządko jak narządko, może być lepsze i gorsze. Najważniejsze, że samoręcznie. Komputerowe dzieła tak naprawdę nie istnieją i jak przychodzi do pokazania na wystawie, to tylko wydruczek... ;-)
    Pozdrawiam ciepło i czekam na obrazy na blogu Szanownej Żony, bo samoręczne i szczere jak lubię :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wprost uwielbiam te mapy!
    Cyfrowe też samoręczne, a prawdziwy obraz i tak powstaje dopiero w głowie;)

    OdpowiedzUsuń