Choć do Bożego Narodzenia jeszcze prawie równy miesiąc, Andrzej Perepeczko już dzisiaj zapewnia nam czar wigilijnych opowieści w morskim sosie.
Tym razem dzielny narrator i jego równie dzielna załoga, kończąc rejs dookoła pół świata, toczy dramatyczny wyścig z czasem, by zdążyć zawinąć do macierzystej Gdyni przed Gwiazdką. Niestety, choć marynarzom i kapitanowi nie brakło odwagi, umiejętności i zapału, wskutek wielu niekorzystnych splotów losu Wigilia zastaje ich wśród pięknych niewątpliwie, acz mało przytulnych fiordów Norwegii. Cała załoga ma właśnie zasiąść uroczystej sprokurowanej przez kuka wieczerzy, gdy nagle okazuje się, że nigdzie nie ma Kapitana.
Przyznam się, że w tym momencie lektury oczekiwałem jakiegoś naprawdę mocnego rozwiązania tej sytuacji (na przykład: Kapitan, chcąc sprawić swoim podkomendnym niespodziankę, przebiera się za Świętego Mikołaja, i odurzony flaszą rumu usiłuje wykonać efektowne wejście przez komin kotłowniczy... z łatwym do przewidzenia skutkiem).
Tym razem dzielny narrator i jego równie dzielna załoga, kończąc rejs dookoła pół świata, toczy dramatyczny wyścig z czasem, by zdążyć zawinąć do macierzystej Gdyni przed Gwiazdką. Niestety, choć marynarzom i kapitanowi nie brakło odwagi, umiejętności i zapału, wskutek wielu niekorzystnych splotów losu Wigilia zastaje ich wśród pięknych niewątpliwie, acz mało przytulnych fiordów Norwegii. Cała załoga ma właśnie zasiąść uroczystej sprokurowanej przez kuka wieczerzy, gdy nagle okazuje się, że nigdzie nie ma Kapitana.
Przyznam się, że w tym momencie lektury oczekiwałem jakiegoś naprawdę mocnego rozwiązania tej sytuacji (na przykład: Kapitan, chcąc sprawić swoim podkomendnym niespodziankę, przebiera się za Świętego Mikołaja, i odurzony flaszą rumu usiłuje wykonać efektowne wejście przez komin kotłowniczy... z łatwym do przewidzenia skutkiem).
Niestety, oczekiwania czytelnika o zwichrowanej wyobraźni swoje, a literatura faktu swoje: kapitan odnajduje się cały i zdrowy na pokładzie nawigacyjnym, gdzie zakutany w kożuch i rozparty wygodnie w leżaku usiłuje wśród szalejącej nad Skandynawią śnieżycy wypatrzyć pierwszą gwiazdkę. Jak widać na powyższej ilustracji - w końcu dopina swego.









