czwartek, 1 kwietnia 2010

Bez większych nadziei...

... ale kiep byłbym, gdybym poddał się walkowerem. Moje podejście do konkursu na okładkę jubileuszowego numeru Przekroju.

11 komentarzy:

  1. Może jeszcze zdążę ze swoim projektem, ale i tak życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł w dobrym klimacie, trzymam kciuki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczne:D Gentleman (fig.1) dokonuje makabrycznej sztuczki (fig.2) na żywej pani (fig.3), nie tracąc nic a nic na swojej elegancji!

    OdpowiedzUsuń
  4. Drogi Kapitanie, to, co przeszło (dziś wydali) to collagowa kijowacizna. Widziałam wszystkie (mają na stronie) . Twój wymiata, ma pomysł i wdzięk !!! Jest de best. spójny i śmieszny.Elegancki i pocieszny. Najlepszy. Co zostało komisyjnie u nas w chaupie stwierdzone oraz udowodnione.
    Koledzy z Malborka (już Ty wiesz kto :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet ze złości kupilismy ten Przekrój. Nie pomogło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, cóż, raz się wygrywa, raz się przegrywa.
    Fakt, że wybór jury nie powala specjalnie, ale tak to jest z konkursami - wygrana jest zawsze wypadkową gustów i upodobań jurorów.
    Niemniej, bardzo dziękuję za uznanie, miło mi wielce. Nieskromnie przyznam, że też mi się wydaje, że wstydu mimo wszystko nie było.

    OdpowiedzUsuń