Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie artystyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie artystyczne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 grudnia 2013

Natale hilare et ceatera

Wesołości świątecznej 
i pomyślności noworocznej

życzy 

Kapitan Kamikaze
z Załogą

piątek, 8 listopada 2013

Fauna środkowoeuropejska

Ta ilustracja powstała blisko rok temu i miała być wykorzystana jako puzzle o walorach edukacyjnych. Niestety, tak się nie stało, bo niewidzialna ręka rynku udaremniła plany wydawnicze mojej klientki, odbierając jej środki finansowe na produkcję rzeczonej układanki.
Jest to w sumie dość smutny przykład zgasłej w powiciu ilustracji - wypieszczonej, skończonej, zapłaconej (gdyby ktoś miał wątpliwości), ale nigdy nie wypuszczonej do ludzi. 
Wstawiam tutaj, żeby się już doszczętnie nie zmarnowała. Nie chodzi o moje niespełnione ambicje, ale zwierząt mi żal, tak zwyczajnie, po ludzku, no.

wtorek, 24 września 2013

N.Y.

Start spreading the news
I am leaving today
I want to be a part of it
New York, New York


These vagabond shoes
They are longing to stray
Right through the very heart of it
New York, New York


I want to wake up in that city
That doesn't sleep
And find I'm king of the hill
Top of the heap


My little town blues
They are melting away
I gonna make a brand new start of it
In old New York


If I can make it there
I'll make it anywhere
It's up to you
New York, New York 


Zawsze chciałem tam pojechać i jakoś nigdy nie było okazji. To przynajmniej narysowałem mapkę do najnowszego numeru National Geographic Traveler.

piątek, 13 września 2013

Sto dziewiętnaste urodziny Juliana Tuwima

Julian Tuwim
13. 09. 1894 - 27. 12. 1953 

O mały włos bym przegapił. 
Wszystkiego najlepszego, Panie Julianie.

piątek, 16 sierpnia 2013

Turcja

W ramach remanentów - ilustrowana mapa, która dawno-przedawno (w maju? W kwietniu?) ukazała się w National Geographic Traveler. Zaniedbałem wrzucanie map na bloga, bo w pewnym momencie zaczęło to wyglądać jakbym nic innego prócz tych ilustracji dla NGT nie robił, co przecież jest nieprawdą; nota bene mam zamiar to w nadchodzącym czasie udowodnić.
Tymczasem gdzieś tam na dysku pokrywa się cyfrowym kurzem jeszcze parę mapek, o ile pamiętam Katalonii, Nowej Zelandii, Hawajów i Filipin; może kiedyś je Państwu zaprezentuję. Póki co - Turcja, kraj słynący z pięknych krajobrazów, przemiłych ludzi, gazu łzawiącego, wąsów, kiepskich win, zasolonego na śmierć twarogu i niejadalnych wędlin. Turcja, moja Hassliebling już od sześciu lat...

czwartek, 20 czerwca 2013

Z tej powiastki morał w tym sposobie

Dzisiaj upływa 220. rocznica urodzin Aleksandra Fredry, a ja właśnie dopiero co skończyłem pracę nad książeczką z wierszami dla dzieci Pana Hrabiego, która jesienią ukaże się nakładem wydawnictwa Bajka.
Książeczka będzie miała tytuł "Paweł i Gaweł", ale znajdzie się w niej jeszcze siedem innych wierszy, tych bardzo znanych i tych mniej też.
Ponieważ dostałem pozwoleństwo, żeby pokazać na blogu część plonów mojej orki na hrabiowskich zagonach zanim książeczka pojawi się w księgarniach, proszę uprzejmie:









poniedziałek, 27 maja 2013

Tymczasem w Ankarze

 Przeszło tydzień temu (rany, ależ ja mam refleks) na Targach Książki w Warszawie miała miejsce premiera książki Kolorowe Miasta / Coloured Cities wydanej przez IllustrateYourself.com Gallery i Tashka Publishing, w której nieoceniony Jakub Mazerant zebrał prace czternastu ilustratorów poświęcone zamieszkiwanym przez nich miastom.
Znalazłem się w tym znamienitym gronie i ja ze swoją brzydką i nudną Ankarą. Ilustracje są czarno-białe, ponieważ Kolorowe Miasta to książka do kolorowania, tytuł jest zatem cokolwiek przewrotny.

Bazar na Ulusie; na pierwszym planie sprzedawca kuruyem, czyli wszelkiego rodzaju orzeszków, suszonych owoców i innych podgryzaków.

 Wewnętrzny dziedziniec uluskiej cytadeli.Niektóre z postaci przechadzających się po murach mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości.

Okolice Sıhhiye i Kızılay. Sprzedawca simitów, czyli obwarzanków z sezamem i ciąg dolmuşy, podstawowego środka komunikacji w Ankarze. Ten dolmuş w środku jedzie na Bilkent, więc za dwa liry mogę się nim zabrać z centrum do domu.

Muzeum Cywilizacji Anatolijskich, znajdujące się w budynku zabytkowego hamamu, czyli tureckiej łaźni. zdecydowanie najbardziej godne zwiedzenia miejsce w Stolicy. Niestety, żeby nie było za słodko, od dwóch lat Muzeum przechodzi generalny remont, więc jedynie jedna piąta ekspozycji jest dostępna dla publiczności, przy czym cena biletów bynajmniej nie uległa redukcji.
Tak więc - normalnie jest to wypas, ale dopóki remont się nie skończy - można sobie odpuścić.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Lupus in fabula

Tego wilka (z libacją w brzuchu) nasmarowałem na wystawę, w której mają brać absolwenci i kadra Wydziału Grafiki na Bilkencie. Temat wystawy, jak nietrudno się domyślić - Kırmızı Başlıklı Kız. Format 100 x 70 cm.

sobota, 13 kwietnia 2013

Lody Mewa

Jeszcze jedna rozkładówka o tematyce morskiej, rysowana dla WSiP-u zeszłej jesieni.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Morze, nasze morze

 Jednym z głównych powodów ostatniego zastoju na blogu jest fakt, że nie mogę na bieżąco pokazywać obrazków, nad którymi pracuję, bo wydawcy zazdrośnie strzegą swoich sekretnych planów i bardzo krzywo patrzą na wyciek jakichkolwiek ilustracji przed ich oficjalną publikacją.
Rozumiem i nie narzekam; tym niemniej, kiedy w końcu upłynie okres karencyjny, i obrazek można wreszcie upowszechnić na blogu, na ogół już mam zupełnie co innego na głowie i nie chce mi się wracać do starych knotów. Z drugiej strony jednak - lepsze odgrzewane kotlety niż nic, zatem niniejszym, bez dalszego przynudzania, prezentuję dwie rozkładówkowe ilustracje, które jesienią ubiegłego roku narysowałem dla WSiP-u.

Jak widać, tematyka jest okołomorska, osobliwie - bałtycka, więc klimaty szczególnie mi bliskie.
Powyżej: rozmaite typy okrętów. Ten biały na pierwszym planie to statek badawczy, obok trawler, nieco wyżej coś a'la w podobie niszczyciela i wreszcie prom relacji Gdynia - Karlskrona. Po niebie pomyka helikopter Straży Przybrzeżnej.

Lewa strona rozkładówki dodatkowo rozkłada się w pionie, ujawniając przekrój przez  strefy pelagiczne Bałtyku. Wprawne oko młodego przyrodnika wypatrzy chełbie, omułki, sercówki, dorsze, śledzie, fokę szarą, wrak Wilhelma Gustloffa, człowieka-żabę, rodzinę morświnów, brunatnice, krasnorosty i żółty batyskaf , a w nim Johna, Paula, George'a i Ringo. 
Tymczasem na powierzchni: motorówka z badaczami zmieniła nieznacznie położenie, nie wiadomo skąd pojawiła się żaglówka i kontenerowiec, a helikopter gdzieś sobie poleciał, ustępując pola, to jest nieba, rozmaitym mewom, rybitwom i sitwom.

sobota, 30 marca 2013

Odświętnie

Przy obecnej sytuacji pogodowej, o której donoszą polskie media elektroniczne, życzenia ciepłych i wiosennych świąt zakrawałyby na okrutny dowcip.
Zatem pozostaje mi życzyć wszystkim, którzy jeszcze tu czasami zaglądają (mimo trzech miesięcy bezlitosnej posuchy blogonotkowej): 

Świąt miłych, pogodnych i szczęśliwych; kolorowych jak pisanki, słodkich jak mazurek i pachnących jak szafranowa baba -

Kapitan Kamikaze & Załoga

niedziela, 30 grudnia 2012

Jodłują jodły na gór szczycie

 Na zakończenie roku - zimowa mapa Tyrolu z ostatniego numeru National Geographic Traveler.

 Ten pan to Reinhold Messner, zdobywca korony Himalajów i założyciel Messner Mountain Museum.
Fajny fryz, tak na marginesie.

A na finał - dramatyczna grań Dolomitów.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Foxmas

Samych miłych chwil, ciepła, spokoju, miłości i uśmiechu w Święta
życzy 
Kapitan Kamikaze 
z załogą

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Mów mi woju

Ilustracja do podręcznika dla młodzieży szkolnej, tego samego, co w poprzednim poście.
Oto trzech chwackich prasłowiańskich wojów o wąskiej specjalizacji bojowej: łucznik, piechociarz z mieczem i tarczą, oraz kawalerzysta. Nie pamiętam jak mieli na imię, powiedzmy, że Łuczko, Mieczko i Koniczko. Albo jakoś podobnie.

niedziela, 16 grudnia 2012

Lech, Czech i Rus

 Ilustracje do podręcznika dla młodzieży szkolnej.
Na pierwszym obrazku trzej prasłowiańscy bracia uganiają się za stadem prasłowiańskich jeleni i w rezultacie rozjeżdżają się w trzy strony świata.

 Tutaj znużeni prasłowiańscy woje drzemią pod konarami prasłowiańskiego dębu, a Lech kontempluje przepiękne okoliczności prasłowiańskiej przyrody.

Na trzecim obrazku Lech zrywa swoich prasłowiańskich podkomendnych bladym świtem i oświadcza im, że w nocy wpadł na genialny pomysł; jako że najwyraźniej znaleźli się w najpiękniejszym miejscu na świecie (śmiałe słowa, ale niech tam) wybudują tutaj luksusową prasłowiańską osadę licząc na ożywiony ruch agroturystyczny w następnych stuleciach.
Może coś trochę pokręciłem z tą agroturystyką, ale ogólnie sens tekstu, który ma się znaleźć w dymku jest mniej więcej taki.

piątek, 30 listopada 2012

Kenia

Mapa Kenii do obejrzenia również w grudniowym numerze National Geographic Traveler.

 Mama i dzidzia z plemienia Samburu.

 Giraffa camelopardalis

Loxodonta africana
 
 Connochaetes taurinus

piątek, 23 listopada 2012

Do nabycia w dobrych księgarniach

Na śmierć zapomniałem wspomnieć na łamach niniejszego bloga (czy blog ma w ogóle łamy? A jeśli nie łamy, to co?), że już od jakichś dwóch tygodni możliwe jest nabycie drogą kupna antologii tekstów dla dzieci Juliana i Ireny Tuwimów, wydanej przez Naszą Księgarnię.
Mimochodem i całkiem niezobowiązująco napomknę, że ilustracje w tej książce, w liczbie 100 (słownie: stu) rozkładówek i 9 (słownie: dziewięciu) literniczych stron tytułowych są mojego autorstwa.









Obowiązku kupna oczywiście nie ma, ale myślę, że mimo wszystko warto. Antologia tekstów dla dzieci rodzeństwa Tuwimów jest prawie kompletna (brakuje tylko biednego Murzynka Bambo...)

poniedziałek, 22 października 2012

Papa

Nikogo mi nie żal 
Tylko Hemingwaya;
Odcedzał pierogi,
Poparzył se nogi.

niedziela, 21 października 2012

Państwo Środka

W najnowszym numerze National Geographic Traveler moja comiesięczna mapa. Zalecam kliknięcie w obrazek celem obejrzenia szczegółów, ale oczywiście przymusu nie ma.

piątek, 12 października 2012

Pan Maluśkiewicz i Wieloryb




Jako że Fundacja im. Juliana Tuwima i Ireny Tuwim, będąca jedynym właścicielem autorskich praw majątkowych do wszystkich utworów obojga poetów, nie zezwala na publikowanie ich tekstów, bądź cytowanie bardziej obszerne niż raptem osiem wersów bez podpisania odpowiedniej umowy licencyjnej, dzisiaj prezentuję same tylko ilustracje, pochodzące, rzecz jasna, z antologii Julian i Irena Tuwim Dzieciom. Gdyby ktoś odczuwał pilną potrzebę odświeżenia sobie przywołanego w tytule posta wiersza Juliana Tuwima, to znajdzie go tutaj.

Swoją drogą, kto by wpadł na to, że słynne zdanie Miltona Friedmana o darmowych obiadkach stosuje się również do klasyki literatury dziecięcej. Myślałem, że to wspólne, ogólnodostępne dobro narodowe...