Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogłoszenia parafialne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogłoszenia parafialne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 grudnia 2013

Natale hilare et ceatera

Wesołości świątecznej 
i pomyślności noworocznej

życzy 

Kapitan Kamikaze
z Załogą

piątek, 13 września 2013

Sto dziewiętnaste urodziny Juliana Tuwima

Julian Tuwim
13. 09. 1894 - 27. 12. 1953 

O mały włos bym przegapił. 
Wszystkiego najlepszego, Panie Julianie.

sobota, 30 marca 2013

Odświętnie

Przy obecnej sytuacji pogodowej, o której donoszą polskie media elektroniczne, życzenia ciepłych i wiosennych świąt zakrawałyby na okrutny dowcip.
Zatem pozostaje mi życzyć wszystkim, którzy jeszcze tu czasami zaglądają (mimo trzech miesięcy bezlitosnej posuchy blogonotkowej): 

Świąt miłych, pogodnych i szczęśliwych; kolorowych jak pisanki, słodkich jak mazurek i pachnących jak szafranowa baba -

Kapitan Kamikaze & Załoga

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Foxmas

Samych miłych chwil, ciepła, spokoju, miłości i uśmiechu w Święta
życzy 
Kapitan Kamikaze 
z załogą

piątek, 23 listopada 2012

Do nabycia w dobrych księgarniach

Na śmierć zapomniałem wspomnieć na łamach niniejszego bloga (czy blog ma w ogóle łamy? A jeśli nie łamy, to co?), że już od jakichś dwóch tygodni możliwe jest nabycie drogą kupna antologii tekstów dla dzieci Juliana i Ireny Tuwimów, wydanej przez Naszą Księgarnię.
Mimochodem i całkiem niezobowiązująco napomknę, że ilustracje w tej książce, w liczbie 100 (słownie: stu) rozkładówek i 9 (słownie: dziewięciu) literniczych stron tytułowych są mojego autorstwa.









Obowiązku kupna oczywiście nie ma, ale myślę, że mimo wszystko warto. Antologia tekstów dla dzieci rodzeństwa Tuwimów jest prawie kompletna (brakuje tylko biednego Murzynka Bambo...)

piątek, 6 kwietnia 2012

Alleluja

Ciepłych, 
miękkich, 
puchatych
Świąt

życzy 
Kapitan Kamikaze wraz z Załogą

piątek, 13 stycznia 2012

Nowe czasy

Drodzy i Szanowni Czytelnicy i Oglądacze!

Winienem Wam jest przeprosiny za ponad dwutygodniowy przestój w blogowaniu, a zwłaszcza za brak tradycyjnego posta noworocznego odnotowującego początek kolejnego (czwartego już) sezonu Kapitana Kamikaze. Skorom zaś winien - przepraszam z całego serca.
Zanim jednak zaczniecie odsądzać mnie od czci i wiary za haniebne zaniedbanie, przyjmijcie proszę moje wyjaśnienia tego stanu rzeczy. Mianowicie cztery dni temu pojawiła się w moim życiu maleńka Kapitanówna, który to fakt spowodował dość znaczące przewartościowanie dotychczasowych priorytetów i, co za tym idzie, większość spraw niezwiązanych z przygotowaniem się na przybycie na świat tej małej osóbki zeszły na dalszy plan, włączając w to niestety prowadzenie bloga.

Czy znaczy to, że Kapitan Kamikaze zmieni profil i stanie się teraz blogiem o urokach rodzicielstwa? Czy znaczy to, że posty będą się pojawiać jeszcze rzadziej niż ostatnimi czasy? Albo może blog zgoła zupełnie obumrze?
Odpowiedzi na te pytania brzmią kolejno: a) jest to nader nieprawdopodobne, b) jest to niestety niewykluczone, i wreszcie c) mowy nie ma. 
Być może Kapitanówna (zwłaszcza gdy nieco podrośnie) będzie wdzięczną inspiracją dla niektórych postów, ale z całą pewnością nie pojawią się tu żadne wpisy o zupkach, kupkach, kolkach i ciemieniuchach, ani też o tym, jaka ta moja pociecha jest nadzwyczajna i jak to cudownie jest być ojcem. Są to dla mnie i dla Kapitanówny (a.k.a. Helenki) sprawy zbyt prywatne, ba, intymne, żebym o tym wypowiadał się publicznie, zwłaszcza na blogu, który powstał głównie po to, żeby było gdzie wrzucać dziwne zdjęcia figurek, trupich główek z tureckich skrzynek transformatorowych i od czasu do czasu jakichś moich knotów.
Obawiam się natomiast, że tendencja spadkowa częstotliwości pojawiania się nowych postów może się niestety utrzymać. Powodem tego stanu rzeczy są nie tylko nowe obowiązki, ale też powolne wyczerpywanie się tematów, które mogłyby jeszcze być warte poruszenia. Co gorsza, najbardziej (jak śmiem podejrzewać) atrakcyjny dla większości p.t. Czytelników i Oglądaczy temat niniejszego bloga, czyli moje ilustracje, będzie w tym roku pojawiał się znacznie rzadziej, niż dotychczas. Nie dlatego, że zwalniam obroty; wprost przeciwnie, rok 2012 zapowiada się na wyjątkowo pracowity i (Inszallah) owocny, ale dlatego, że większości swoich prac nie będę mógł pokazać tutaj przed ich publikacją. W przypadku ilustracji prasowych okres karencyjny trwa raptem kilka tygodni, ale w przypadku ilustracji książkowych, a te szczególnie mam w planach - już kilka miesięcy.
Tym niemniej, jeszcze blog nie zginął, póki my żyjemy. Zaglądajcie tu nadal, Drodzy i Szanowni Czytelnicy i Oglądacze, najprawdopodobniej następny post pojawi się szybciej, niż się spodziewacie. Tymczasem życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowo rozpoczętym roku 2012, wielu pięknych chwil, nowych doświadczeń i wspaniałych zwycięstw!

Miejmy nadzieję, że z tym końcem świata to tylko plotki.

sobota, 24 grudnia 2011

niedziela, 20 listopada 2011

Kociaki

Przepraszam wszystkich rozczarowanych ostatnią niską częstotliwością pojawiania się wpisów na blogu; praca niby cały czas wre, fabryka pracuje pełną parą, ale niestety nie bardzo wolno mi na razie pokazać, co schodzi z warsztatu, bo obowiązuje okres karencyjny, aż ilustracje ukażą się w druku. Być może niektórzy co bardziej uważni Czytelnicy i Oglądacze zauważyli, że usunąłem ostatnio posta z obrazkiem przedstawiającym widok średniowiecznego miasteczka. Stało się to na życzenie klienta, który obawia się czającej się w mroku konkurencji, tylko czekającej, żeby podpatrzeć i podprowadzić koncepcję. Proszę się jednak nie smucić, ilustracja ta pojawi się na blogu ponownie, a wraz z nią jeszcze dwie, z którymi tworzyła zestaw, ale stanie się to niestety dopiero na wiosnę przyszłego roku... 
Inszallah.
Tymczasem, aby jakoś wynagrodzić Państwu ten haniebny zastój, a zarazem wnieść trochę ciepła w listopadowe chłody, odgrzebałem rysunki roznegliżowanych kociaków, które zdobiły niektóre z map, rysowanych przeze mnie dla National Geographic. W większości więc mogliście już Państwo je oglądać, ale malutkie, skromnie przycupnięte gdzieś w kąciku. Trochę mi ich było z tego powodu żal, zatem tutaj pojawiają się większe, okazalsze, w nowej oprawie, z nowymi tłami. Enjoy.


wtorek, 31 maja 2011

LodzErr Brus Band

Jeżeli ktoś z p.t. Czytelników i Oglądaczy będzie przypadkiem jutro w Łodzi, i nie będzie miał akurat nic straszliwie pilnego i absolutnie nie cierpiącego zwłoki  do zrobienia, powinien wybrać się o siódmej wieczorem do Miejskiego Punktu Kultury PREXER UŁ przy ulicy Pomorskiej 39/41 i posłuchać koncertu zespołu Michała Kędzierskiego, ostatniego z prawdziwych ludzi renesansu, poety, aforysty, grafika, działacza społecznego, promotora kultury, znawcy sztuki, Allah jeden wie co jeszcze, i jakby tego było mało - znakomitego gitarzysty bluesowego.
Niestety, nie uda mi się dotrzeć nawet w przybliżeniu w okolice Łodzi, więc na koncercie nie będę, ale gdyby ktoś z Państwa poszedł i podzielił się ze mną potem swoją relacją, to bardzo bym się ucieszył. Może nawet uda się komuś wypatrzyć na poobijanym (podobno) stratocasterze Michała nalepkę z logotypem, który miałem przyjemność zaprojektować.

sobota, 23 kwietnia 2011

Kurczę blade

Wszystkim czytelnikom i oglądaczom
wesołych
zielonych
słonecznych
pachnących
Świąt
życzy 
Załoga Bloga (kpt. K.)

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Zaczynamy Rok Trzeci!

Dokładnie dwa lata temu Kapitan Kamikaze pojawił się w blogosferze. Od tego czasu powstało 426 postów (różnej jakości, trzeba przyznać), pod którymi pojawiło się 1241 komentarzy; 116 osób oficjalnie rozpoczęło śledzenie wydarzeń na blogu, bóg wie ile robi to nieoficjalnie, zaś stronę wyświetlono ponad 21000 razy (blisko 3500 razy w samym tylko ubiegłym miesiącu).

Chciałbym z tej okazji gorąco podziękować wszystkim Czytelnikom i Oglądaczom za zainteresowanie, czytanie, oglądanie i przede wszystkim - komentowanie. Nic tak nie cieszy jak odzew na kolejny pokazany światu obrazek, albo jak ożywiona dyskusja na jakiś poruszony przeze mnie temat (np. kuchnia turecka a sprawa polska).
Życzę Wam (Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele) w Nowym Roku samych szczęśliwych zrządzeń losu, żebyśmy, kiedy już przeminie, mogli go wszyscy wspominać ciepło i z sentymentem. Niech to będzie dla nas dobry rok, po prostu.

A że według chińskiego kalendarza będzie to Rok Królika, szczególnie serdeczne życzenia (o rety, zaczynam brzmieć jak papież...) przesyłam wszystkim urodzonym w latach 1927, 1939, 1951, 1963, 1975, 1987 i 1999.
Niech nam marchwi i sałaty
nigdy nie zabraknie!

piątek, 24 grudnia 2010

Drodzy Czytelnicy i Oglądacze

Ciepłych, spokojnych i pogodnych Świąt,
pachnącego stołu, kolorowej choinki, migotliwych światełek
i największego Mikołaja na świecie
życzy Wam

Kapitan Kamikaze
wraz z załogą

sobota, 13 listopada 2010

Na osłodę

Wypada mi przeprosić Szanownych Czytelników i Oglądaczy za niezapowiedzianą i wyjątkowo długą przerwę w prowadzeniu bloga, ale ostatnimi czasy spiętrzyło mi się tyle tzw. michałków uprzykrzających życie, że zupełnie nie miałem głowy ani serca, żeby coś nowego tu wrzucić. Obiecuję spróbować przynajmniej się poprawić w najbliższym czasie.
Na dobry początek - zdjęcie pozbawione wprawdzie jakiegokolwiek sensu, ale niech mi ktoś powie, że nie jest fajne. Obrazki z tyranozaurami są z definicji fajne, a tu jeszcze dodatkowo jest miecz świetny, blaster, Mistrz Yoda i Luke Skywalker...

wtorek, 13 kwietnia 2010

Powrót blogera marnotrawnego

Drodzy Czytelnicy i Oglądacze,

Wypada mi przeprosić za ponad dziesięć dni bez nowych postów, ale, jak być może wiedzą ci, którzy zaglądają, oprócz mojego, również i na bloga Mojej Żony - byliśmy przez ponad tydzień w Londynie na wywczasach w sercu zachodnioeuropejskiej cywilizacji. Wprawdzie miałem ze sobą laptopa i zapewniony regularny dostęp do internetu, ale po całym dniu uganiania się po mieście byłem na ogół tak zmęczony, że nie byłem w stanie wykrzesać z siebie dość energii, ani, szczerze przyznam, chęci, żeby przejrzeć zrobione dopiero co zdjęcia i wybrać coś, co dałoby się tutaj upublicznić.
A zaraz po powrocie też jakoś nie miałem nastroju do blogowych figli, ze zrozumiałych chyba powodów.
Tym niemniej, obiecuję się poprawić, w najbliższym czasie proszę się spodziewać tutaj mniejszej lub większej ilości widoczków z miasta nad Tamizą, a w nieco dalszym - nowości w dziale "życie artystyczne", czyli sukcesywnego wglądu do chałtury, nad którą obecnie się biedzę.

piątek, 2 kwietnia 2010

Wielkanoc, Pascha, Eostur, Beltaine

Którekolwiek z powyższych świąt obchodzicie, bawcie się dobrze!

sobota, 20 lutego 2010

środa, 10 lutego 2010

Panu Tomaszowi na pierwsze urodziny

Szanowny Panie Tomciu,

W dniu Pańskich pierwszych urodzin życzę, aby rósł Pan zdrowy, mądry, dobry, prawy i dzielny, żeby dokonał Pan rozmaitych wielkich czynów (i nieco mniejszych też, dla urozmaicenia i relaksu), i wiódł długie, ciekawe i szczęśliwe życie.
I żeby latał Pan raczej wysoko, niż nisko.

Z wyrazami szacunku,
Wujek Adam

PS. Powyższy obrazek, po uprzednim oprawieniu, zostanie niezwłocznie dostarczony drogą pocztową na ręce czcigodnego Solenizanta. Prosimy o chwilę cierpliwości.

niedziela, 3 stycznia 2010

Stuknął roczek!

Szanowni Czytelnicy i Oglądacze!

Dzisiaj upływa równo rok, odkąd Kapitan Kamikaze rozpoczął swe blogerskie istnienie. To głównie dzięki Wam, dzięki Waszym regularnym odwiedzinom i obserwacjom, słowom zachęty, a przede wszystkim - wspaniałym komentarzom, niejednokrotnie o wiele ciekawszym od inspirowanych nimi postów, miałem dość motywacji, żeby nie zarzucić prowadzenia tego bloga już po kilku tygodniach.

Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za ten wspólnie spędzony rok: zarówno tym, których przyciągnęły tu moje ilustracje, tym, których interesowały bardziej migawki z Turcji, jak i tym, dla których główną atrakcją były moje wygłupy z figurkami albo kolekcja trupich główek.

Mam nadzieję, że w drugim roku swej działalności Kapitan Kamikaze nie obniży lotów, że nadal będziecie tu z przyjemnością (oby!) zaglądać i zostawiać tak fajne komentarze, jak dotychczas.
Czego sobie i Wam życzę.

czwartek, 24 grudnia 2009

Wesołych

Oderwania od przyziemnej codzienności oraz odrobiny (nie)znośnej lekkości bytu w święta Bożego Narodzenia (i nie tylko)
wszystkim Czytelnikom i Oglądaczom
zarówno tym regularnym jak i sporadycznym
życzy
Kapitan Kamikaze