Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niesklasyfikowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niesklasyfikowane. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 marca 2012

Lost in the supermarket

The Real Bigfoot.

(Dzisiejszy post w języku angielskim, nie dlatego, że zapomniałem polskiego, ale po prostu "Wielka Stopa w Realu" nie brzmi tak zgrabnie.)

środa, 27 lipca 2011

sobota, 23 lipca 2011

Paralela

 Gül Vadisi, Kapadocja

Wdzydze Kiszewskie, Kaszuby

poniedziałek, 13 czerwca 2011

środa, 2 lutego 2011

Bałwany z Bilkentu

Wbrew pozorom dzisiejszy post nie będzie poświęcony moim studentom (ha ha ha, ale mi się żarcik finezyjny udał, oj nie mogę).


Oczko mu się odkleiło, temu bałwanu.

Temu oba.

środa, 19 stycznia 2011

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Nativitas in partibus infidelium

Mimo że chrześcijanie w Turcji stanowią jakiś niewielki ułamek procenta, a ponad 99% Turków deklaruje się jako muzułmanie, bożonarodzeniowy szał konsumpcyjny opanował centra handlowe i hipermarkety stołecznej Ankary już od pierwszych dni grudnia. Nabycie bombek, ozdób, choinek (sztucznych wprawdzie, ale zawsze) czy światełek nie nastręcza najmniejszych problemów, co więcej artykuły te wraz z czekoladowymi mikołajami, niemieckimi pierniczkami i innym świątecznym badziewiem cieszą się bardzo dużym wzięciem, wydaje się wręcz, że z roku na rok coraz większym.
Oczywiście, wątek religijny jest absolutnie nieobecny, nigdzie nie uświadczy się żłóbka ani szopki, chociaż ni stąd ni zowąd można natknąć się na gwiazdę betlejemską (zapewne dlatego, że menadżerowie odpowiedzialni za zaopatrzenie są nieświadomi jej symboliki) i aniołki. Głównie dlatego, że cały ten sztafaż służy w Turcji sprzedaniu całkiem innego święta - Nowego Roku mianowicie... Nota bene zwanego tu czasem (bardziej światowo, głównie na użytek yabancıch) "Christmas".
Obraz tureckich muzułmańskich rodzin przystrajających w swoich domach choinki, a potem wręczających sobie w sylwestrową noc prezenty przy dźwiękach Jingle Bells i Last Christmas jest chyba najjaskrawszym i najdobitniejszym przykładem tego, co stało się na świecie z Bożym Narodzeniem. Nie ma już zupełnie sensu doszukiwanie się w nim jakiegoś duchowego wymiaru, nawet nie stricte chrześcijańskiego, ale chociażby powiązanego z tysiącami lat europejskiej tradycji (powiedzmy to sobie szczerze - germańska choinka nie ma przecież nic wspólnego z chrześcijaństwem, a i sama data święta została zapożyczona z dawnych kultów solarnych). To taki sam pretekst do zwiększenia obrotów w sklepach jak Walentynki i nikt nawet nie udaje, że jest inaczej. Jako ateista powinienem to zbyć obojętnym wzruszeniem ramion, ale mimo wszystko - czegoś żal.

środa, 25 sierpnia 2010

Ziemianie, poddajcie się

Nie macie szans.

Jesteście otoczeni.

sobota, 3 lipca 2010

Lanie wody dla ochłody

Ten post chyba w ogóle nie ma sensu, ale coś trzeba było wrzucić, bo Żona się domagała, a nic innego nie miałem.

niedziela, 7 marca 2010

poniedziałek, 15 lutego 2010

sobota, 2 stycznia 2010

Plastikowa orgia

Tytuł tego posta z pewnością kilkakrotnie zwiększy ilość wejść na bloga.

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Czerwony trójkąt

Święta, święta i po świętach.

wtorek, 3 listopada 2009

Bliżej stepu

Mały wycinek widziany z bliska.