- Obi, pamiętaj! Jak zobaczysz na swojej drodze brzozę, musisz wcisnąć tu. - Tu? - Nie, tu się wchodzi w nadświetlną, tu. - Tu? - Oj, Obi Wan Kenobi, już się boję... Nie tu - tu są wycieraczki. I uprzedzam kolejne pytanie - tu też nie - tu jest "katapulta". - Czyli zostaje nam tylko ten przycisk, miły druhu... - Tak, właśnie ten. Tak więc jeśli spotkasz na swojej drodze brzozę, nie wciskasz nadświetlnej, nie wciskasz wycieraczek, nie wciskasz katapulty... po prostu wciskasz tu! - A co to za przycisk? - Pull up! - Dobrze druhu. No to wciskam!
Po naciśnięciu (nie wiedzieć czemu) przycisku (jednak, na nieszczęście) katapulty przez Obiego Wana Kenobiego miejsce akcji przenosi się jakieś 200 metrów dalej od poprzedniego miejsca akcji. Komandor Spock z fryzurą w nieładzie i krwawiącym czubkiem lewego ucha klęczy nad wbitym w piaski pustyni Obim. Obi żyje, macha prawą nogą.
- Obi, do jasnej cholery! Nie jesteś moją only nadzieją! Ty were my only nadzieją! - szlocha w sobie tylko znanym esperanto Komandor Spock.
Tymczasem gdzieś w odległej galaktyce Imperator wtulony w fotel dłubie w nosie, po czym pstryka kozią kulką w szybę i uśmiecha się tajemniczo. Wiele lat później uśmiech ten wykorzysta w jednej ze swoich prac Leonardo da Vinci.
Fajni są! Obi łan rzeczywiście wygląda jak kulfon, ale to jest jakieś tajemnicze wewnętrzne pokrewieństwo duchowe, zadziwiająco utrwalone na załączonym obrazku :). A kiedy reszta?
Reszta niestety dopiero w kwietniu. Wydawnictwa strasznie pilnują, żeby nic się przed publikacją nie wymsknęło, nawet na takim skromnym blogu. Pozwolili tylko na takie małe kawałeczki, a i to wszystko z zachowaniem pełnej dyskrecji. Nawet nie mogę napisać, dla kogo to.
Mieszkam w Ankarze, prowadzę zajęcia z projektowania graficznego i ilustracji na Uniwersytecie Bilkent; oprócz tego pracuję jako ilustrator. W domu zajmuję zaszczytne stanowisko męża swojej żony i ojca swojej córki.
Czasami z nudów robię zdjęcia albo różne inne dziwne rzeczy.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń na zawsze- Obi, pamiętaj! Jak zobaczysz na swojej drodze brzozę, musisz wcisnąć tu.
OdpowiedzUsuń na zawsze- Tu?
- Nie, tu się wchodzi w nadświetlną, tu.
- Tu?
- Oj, Obi Wan Kenobi, już się boję... Nie tu - tu są wycieraczki. I uprzedzam kolejne pytanie - tu też nie - tu jest "katapulta".
- Czyli zostaje nam tylko ten przycisk, miły druhu...
- Tak, właśnie ten. Tak więc jeśli spotkasz na swojej drodze brzozę, nie wciskasz nadświetlnej, nie wciskasz wycieraczek, nie wciskasz katapulty... po prostu wciskasz tu!
- A co to za przycisk?
- Pull up!
- Dobrze druhu. No to wciskam!
Po naciśnięciu (nie wiedzieć czemu) przycisku (jednak, na nieszczęście) katapulty przez Obiego Wana Kenobiego miejsce akcji przenosi się jakieś 200 metrów dalej od poprzedniego miejsca akcji. Komandor Spock z fryzurą w nieładzie i krwawiącym czubkiem lewego ucha klęczy nad wbitym w piaski pustyni Obim. Obi żyje, macha prawą nogą.
- Obi, do jasnej cholery! Nie jesteś moją only nadzieją! Ty were my only nadzieją! - szlocha w sobie tylko znanym esperanto Komandor Spock.
Tymczasem gdzieś w odległej galaktyce Imperator wtulony w fotel dłubie w nosie, po czym pstryka kozią kulką w szybę i uśmiecha się tajemniczo. Wiele lat później uśmiech ten wykorzysta w jednej ze swoich prac Leonardo da Vinci.
Mentalny obraz Imperatora pstrykającego kozią kulką w szybę będzie mnie teraz prześladował do końca dnia.
OdpowiedzUsuń na zawszeTak mi przykro, Adaś. Nie chciałem twojej traumy, przecież wiesz...
OdpowiedzUsuń na zawszeObi Łan wygląda jak ludzik z "Było sobie życie", albo Kulfon przyjaciel żaby Moniki.
OdpowiedzUsuń na zawsze@Maciek: Nie, to nie trauma, to akurat fajne bardzo :-)
OdpowiedzUsuń na zawsze@Justyna: Powinnaś zostać art directorem, widzę u Ciebie wyraźne zacięcie w tym kierunku.
Fajni są! Obi łan rzeczywiście wygląda jak kulfon, ale to jest jakieś tajemnicze wewnętrzne pokrewieństwo duchowe, zadziwiająco utrwalone na załączonym obrazku :). A kiedy reszta?
OdpowiedzUsuń na zawszeReszta niestety dopiero w kwietniu. Wydawnictwa strasznie pilnują, żeby nic się przed publikacją nie wymsknęło, nawet na takim skromnym blogu. Pozwolili tylko na takie małe kawałeczki, a i to wszystko z zachowaniem pełnej dyskrecji. Nawet nie mogę napisać, dla kogo to.
OdpowiedzUsuń na zawsze